Załamanie się prądu atlantyckiego stanowi realne ryzyko, nasz klimat uległby zaburzeniu

Wyobraź sobie przyszły świat, w którym Europa, a zwłaszcza Europa Zachodnia, zaczyna doświadczać niezwykle surowych zim i niszczycielskich, smaganych suszą lat . Tymczasem poziom mórz, tam jak i gdzie indziej, podnosi się nawet o 50 centymetrów. Dalej na południe, w pasie tropikalnym planety, miliardy ludzi, którzy polegają na opadach, aby uprawiać rośliny i żyć, nie mają deszczu . Wszystko zostaje zakłócone, wywrócone do góry nogami: taki jest dramatyczny scenariusz tego, co stałoby się wraz z załamaniem się AMOC, odwróconej cyrkulacji południkowej Atlantyku, fundamentalnego prądu, który dziś zapewnia równowagę, jaką znamy na Ziemi.
Naukowcy wiele mówili i pisali o tym, jak trendy związane z kryzysem klimatycznym wywołanym przez emisje antropogeniczne zmieniają ten prąd, a jego możliwe załamanie było wielokrotnie omawiane, czasem stawiane jako hipoteza, a w innych przypadkach obalane. Jednak nowe badanie , opublikowane w czasopiśmie „ Environmental Research Letters” , zmieniło podejście do zrozumienia tego, co dzieje się z prądem i, analizując standardowe modele wykorzystywane przez IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu), opracowało długoterminowe scenariusze, które wydają się niepokojące: według ekspertów możliwość tego załamania nie jest już odległa, lecz realna i niezbyt odległa . Wcześniej mówiono, że jest to mało prawdopodobne wydarzenie, ale teraz naukowcy sugerują, że jest to rzeczywiście możliwe i wzywają do pilnego działania w jedynym możliwym celu, aby spróbować uniknąć tej zmiany: redukcji emisji związanych z paliwami kopalnymi . Jest to wyraźny sygnał, mimo że część świata, pod wodzą negacjonistycznej walki Donalda Trumpa, zmierza w dokładnie przeciwnym kierunku, jeszcze bardziej napędzając gospodarkę opartą na ropie, węglu i gazie. AMOC ma kluczowe znaczenie dla klimatu : cyrkulacja ta sprowadza cieplejsze wody tropikalne do Europy i Arktyki. Tam woda ochładza się i opada, tworząc głęboki prąd wsteczny. Ta cyrkulacja utrzymuje obecną dynamikę klimatu, jaką znamy.
Do tej pory przeprowadzono wiele badań nad obecnym kryzysem: wielu ekspertów zgadza się, że z powodu kryzysu klimatycznego osiągnęliśmy jego szczytową intensywność w ciągu ostatnich 1600 lat i że obecnie się zmienia. Najnowsze badania dowodzą jednak, że załamanie przed 2100 rokiem, czyli w czasie krótszym niż osiemdziesiąt lat, jest mało prawdopodobne. Nowa analiza przedstawia jednak inne szacunki. W tym przypadku naukowcy próbowali obliczyć dynamikę modeli w dłuższym okresie, do 2300 i 2500 roku. W tym kontekście są pewni, że załamanie nastąpi, ale dostarczają również dodatkowej wskazówki: punkt bez odwrotu, punkt, w którym nie będzie można odwrócić się przed spadkiem, nastąpi za kilka dekad (nawet jeśli załamanie nie nastąpi przez pół wieku lub wiek). To ostrzeżenie jest szczególnie ważne teraz. Pomimo cięć w polityce klimatycznej, pomimo niepewności otaczających główne porozumienia międzynarodowe, takie jak COP, naukowcy wskazują, że wciąż mamy czas, aby uniknąć punktu bez odwrotu — ale tylko jeśli uda nam się utrzymać poziom emisji . Badanie twierdzi, że jeśli emisje wpływające na klimat będą nadal rosły, 70% przetestowanych modeli wskazuje na załamanie. Przy średnim poziomie emisji załamanie to występuje w 37% modeli, a nawet przy niskich emisjach, załamanie AMOC jest obserwowane w 25% modeli.
Stefan Rahmstorf z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu, który brał udział w badaniu, wyjaśnia, że te wyniki są „dość szokujące. Kiedyś myślałem, że prawdopodobieństwo załamania się AMOC z powodu globalnego ocieplenia wynosi mniej niż 10%, ale teraz, nawet w scenariuszu niskiej emisji, zgodnie z Porozumieniem Paryskim (z którego Stany Zjednoczone wycofały się, red.), wygląda na to, że może ono być bliższe 25%. Te liczby nie są zbyt pewne, ale mówimy o kwestii oceny ryzyka, gdzie nawet 10% prawdopodobieństwo załamania byłoby zbyt wysokie. Stwierdziliśmy, że punkt krytyczny, w którym załamanie stanie się nieuniknione, nastąpi prawdopodobnie w ciągu najbliższych 10 do 20 lat . To również dość szokujące odkrycie i dlatego musimy działać bardzo szybko, aby ograniczyć emisje” – podsumowuje naukowiec. Według Sybren Drijfhout z Królewskiego Holenderskiego Instytutu Meteorologicznego, należy pamiętać, że „ryzyko załamania jest poważniejsze, niż wielu sądzi. Większość prognoz klimatycznych zatrzymuje się w rzeczywistości na roku 2100. Jednak niektóre standardowe modele IPCC są obecnie prognozowane na setki lat w przyszłość i wykazują bardzo niepokojące wyniki”. Obawy te wynikają również z dynamiki, którą już można zaobserwować. AMOC to w rzeczywistości oceaniczny pas transmisyjny, który, odprowadzając chłodniejsze i gęstsze wody głębinowe z powrotem na południe, pomaga utrzymać łagodny klimat na przykład w Europie i wpływa na inne modele pogodowe . Symulacje pokazują jednak, że dynamika ta jest na progu punktu zwrotnego, na przykład na Morzu Labradorskim i Morzu Północnym, gdzie w wyniku globalnego ocieplenia pionowe mieszanie się wód oceanicznych ulega osłabieniu : zasadniczo powierzchnia morza pozostaje cieplejsza i lżejsza, co czyni ją „mniej podatną na opadanie i mieszanie się z wodami głębinowymi. To osłabia AMOC, co skutkuje mniejszym przepływem ciepłej, słonej wody na północ” – piszą eksperci. Te i inne fragmenty pomijają również wiele innych szczegółów, takich jak fakt, że „dodatkowa ilość słodkiej wody wynikająca z utraty lodu na Grenlandii jeszcze bardziej pobudziłaby system: dlatego tak ważne jest szybkie ograniczenie emisji. To znacznie zmniejszyłoby ryzyko zamknięcia systemu prądów morskich (AMOC), nawet jeśli byłoby za późno na jego całkowite wyeliminowanie” – ostrzega Rahmstorf, przypominając po raz kolejny, że „drastyczne osłabienie i zamknięcie tego systemu prądów oceanicznych miałoby poważne konsekwencje na całym świecie”.
La Repubblica